2006-05-01

Jutro nad morze

Jutro wyjezdzam z Tana z czego, prawde mowiac, bardzo sie ciesze - leniwe kilka ostatnich dni troche mnie uspilo. Najpierw 12 godzin autobusem do Foulpointe - malego portu nad Oceanem Indyjskim skad odchodza statki na Ile St Marie. Na wyspie znajdowala sie kiedys jedna z opisywanych przez Hakim Beya niezaleznych osad piratow. Zamierzam zrobic krotka przerwe w podrozy. Pozniej znowu statkiem do Maroantsetr - osady zalozonej przez Beniowskiego i podobno jednego z najladniejszych miejsc na Madagaskarze. Dalej pieszo kilka dni przez gory do Ankanaziny - miejsca typowanego jako cel polskiej akcji osadniczej w latach 30. Nota bene sytuacja w tym regionie nie zmienila sie za bardzo przez ostatnie 70 lat ,dalej sa to rzadko zaludnione bagna odlegle o kilka dni marszu od najblizszych wiekszych miast. Droga jest przejezdna 4 miesiace w roku. Z tamtad samolotem, ktory lata raz na 10 dni z powrotem do Tana.



2006-05-01

Zamkniecie Wystawy

Dzisiaj zamknalem Tymczasowe Centrum Kultury Polskiej i znajdujaca sie w nim wystawe. Przez trzy dni dzialanosci centrum odwiedzilo okolo 50 osob. Udzielilem tez wywiadu do lokalnej gazety - ma ukazac sie we srodowym numerze dziennika.

Jezeli chodzi o kulture , Madagaskar znajduje sie w sytuacji gleboko kolonialnej. Czyli po prostu kultura, wspolczesnym sensie , nie istnieje. Nie ma kina (prawdopodobnie na calej wyspie, oprocz instytutu francuskiego, ktory oczywiscie pokazuje tylko francuskie filmy), nie ma teatrow i nie ma wystaw . Jest jedno prywatne centrum kulturalne , ktore zajmuje sie jednak glownie badaniem i konserwowaniem wartosciowych przejawow tradycji, a nie jakas analiza wspolczesnosci i jej problemow. Poza tym prowadzace zdecydowanie kolonialno-edukacyjna polityke centrum Goethego i instytut Francuski.
Czy w takiej sytuacji sztuka wspolczesna ma w ogole szanse na jakas oparta na zrozumieniu percepcje? Z mojego malego eksperymentu wynika ze raczej nie. Oczywiscie nie sa to jakies daleko idace wnioski i nie mozna ich uogolniac, ale nawet pomimo wyboru prac w zasadzie ewidentnych i dosadnych, uzywajacych czesto jezyka drastycznego (szczegolnie praca anty-wojenna), nie wywolaly one wlasciwie zadnych zywych reakcji. Wyglada na to ze szok i prowokacja tez wymagaja jakiegos kulturowego kapitalu , jakiejs bazy , ktora musi byc obecna, aby sztuka mogla funkcjonowac w taki sposob.



2006-05-01

Otwarcie Wystawy

Na piatkowy wernisaz wystawy mlodej polskiej sztuki na Madagaskarze przyszlo okolo 20 osob. Przybylo kilku mieszkajacych tu na stale Polakow, w tym Honorwy Konsul RP dr. Zbigniew Kasprzyk, czego prawde mowiac sie nie spodziewalem. Reakcje byly raczej umarkowanie entuzjastyczne ,aczkolwiek za plus musze uzac fakt ze druzgocaca krytyka sytuacji w naszym kraju przedstawiona na wystawie nie spotkala sie z jakims wrogim odzewem. Jezeli chodzi o transkulturowy uniwersalizm pokazywanych prac, zdecydowanie wygrywa temat wojny w Iraku - tu spotalismy sie z pelnym zrozumieniem Malgaszow. Degradacja przestrzeni publicznej, nacjonalizm czy polityzacja kosciola, okazaly sie jednak problemami raczej nieobecnymi w masowej swiadomosci i prace ich dotykajace wymagaly serii wyjasnien.











2006-05-01

Polacy na Madagaskarze

Obecnie na wyspie znajduje sie okolo 80 osob narodowosci polskiej mieszkajacych tu na stale. Glowna ich czesc stanowia ksieza i siostry dzialajace w licznych organizacjach misyjnych. Wiekszosc z nich mieszka jednak poza stolica , w miejszych , czesto zupelnie odcietych od swiata miejscowosciach. Na wyspie urzeduje Honorowy Konsul Rzeczpospolitej Polskiej dr. Zbigniew Kasprzyk, ktory mieszka tu od dwudziestu lat i prowadzi kilka firm zajmujacych sie rybolostwem i chodowla krewetek. Od dwudziestu lat mieszka tu takze Albert Zieba, nauczyciel plastyki w liceum francuskim, dusza polskiego towarzystwa i moj przewodnik po mrocznych zakamarkach lokalnych slamsow. Ksiadz Marek, rowniez zaprawiony w eskapadach po podejrzanych barach oddalonych od cetrum dzielnic Tana, pracuje jako kapelan w szpitalu. Aneta, mieszkajacu tu od dwoch lat Warszawianka jest zatrudniona w dziale marketingu Coca-Coli , ale raczej mysli o powrocie do Europy - brakuje jej kultury , kina , teatru. Mowi ze za latwo mozna wpasc tutaj w pulapke latwego i przyjemnego zycia. Ksiadz Krzysztof pracuje w episkopacie i na razie nie zamierza nigdzie wyjezdac.

Wszystkim mysla o Polsce i za nia tesknia, aczklowiek z roznych powodow i czesto nie potrafia sprecyzowac dokladnie czego im brakuje. Najmniej zaangazowany w incjatywy spolecznosci jest konsul , co mozna tlumaczyc jego zdecydowanie najwyzszym statusem materialnym. Albert mysli o zalozenia stowarzyszenia polskiego.

W niedziele zostalem zaproszony na spotkanie polskiej spolecznosci, zorganizowane w duzym domu ich malgaskich przyjaciol. Juz niedlugo foto-relacja.



2006-04-27

Jutro otwarcie

Jutro o 11 rano otwieram wystawe. Wszystko juz w miare gotowe, kupilem nawet wino i 20 chinskich kieliszkow. Rozkleilem kilkanascie plakatow i rozeslalem informacje do kilku gazet, ale niestety po angielsku , takze pewnie gdzies to przepadlo. Zobaczymy ile ludzi przyjdzie.

Ze wzgledu na problemy z ftp na blogu nie ma obrazkow - jutro powinno byc juz OK/



2006-04-26

Konkurencja

Prowadzac akcje plakatowania odwiedzilem dzisiaj konkurencyjne narodowe placowki kulturalne.

Centrum Gothego zajmuje jedno pietro duzej kamienicy na glownej ulicy miasta. W srodku mila kawiarnia i jedyna w kraju szkola plastyczna. Oprocz tego sala z przeznaczeniem na wystawy, w ktorej akurat nic nie bylo.





Instytut Francuski , a wlasciwie Centrum Kulturalne im. Alberta Camus to juz cala kamienica. Rowniez na glownej ulicy, a nawet na jej najbardziej reprezentacyjnym odcinku gdzie zamienia sie ona w szeroka aleje. W centrum znajduje sie kino , biblioteka, sala multimedialna i koncertowa. Wszystko nowe i ladne, robi naprawde dobre wrazenie. Na czarno-bialych zdjeciach prezentowanych na wystawie "Czlowiek i praca" pracuja jednak tylko Malgasze.




Zabawnie skonczyla sie za to wizyta w American Culture Centre. Wejscia broni siedmiu straznikow uzbrojonych w strzelby. Moja torba zostala pobierznie przeszukana , przeszedlem przez bramke w wykrywaczem metalu (ktora nota bene zapiszczala, ale nikt sie tym nie przejal i wnioslem do srodka nozyk OLFA) i dowiedzialem sie ze w tej chwili nie ma nic do ogladniecia. Wystawy organizowane sa od czasu do czasu i centrum raczej sie tym nie zajmuje. Przy wyjsciu zmuszono mnie do skasowania z aparatu zdjecia, ktore zrobilem wchodzac do budynku.





2006-04-25

Zapraszam na wernisaz

Otwarcie wystawy odbedzie sie w piatek , 28 kwietnia o godzinie 11 w Tymczasowym Centrum Kultury Polskiej na Madagaskarze.

Adres:
45, Avenue du 26 Juin, Analakely, Antananarivo

Dolot z Warszawy: najwygodniej - Air France , najtaniej - tanie linie do Paryza a z tamtad Corsair.



2006-04-25

Relacja c.d.

Przede wszystkim wprowadzilem sie do wynajetego lokalu. Jeszcze go nie oznakowalem, ale stanie sie to jutro kiedy odbiore zamowione tabliczki i plakaty.

Dwa ostatnie dni spedzilem szukajac po miescie roznego rodzaju przedmiotow , potrzebnych do realizacji wystawy. Stosunkowo bezproblemowo przebieglo wynajecie telewizora i odtwarzacza DVD. Po dluzszych poszukiwaniach znalazla sie takze tasma dwustronna, konserwy i pianka modelarska. Niestety jak narazie nie natknalem sie na grill, potrzebny do odtworzenia pracy Vlada Nanki i, o dziwo, igle z nitka.



2006-04-25

Efekt Coriolisa

Nudzac sie w niedzielny wieczor w pokoju hotelowym zrobilem eksperyment i sprawdzilem, w ktora strone kreci sie splywajaca z wanny woda. A wiec kreci sie przeciwnie do ruchy wskazowek zegara. Nie pamietam jak wir obraca sie w Polsce, ale powinien odwrotnie. Po powrocie sprawdze.



2006-04-25

Roki Polskie

Umieszczajac tutaj link do wywiadu dla GW, ktorego redakcja nie przeslala mi do przeczytania przed publikacja, poniekad go autoryzowalem. Tekst w wiekszosci kwestii jest zgodny z moimi pogladami na sprawe, jednak wkradly sie do niego pewne niescislosci i uogolnienia. Wymaga on pewnego doprecyzowania.

Przede wszystkim chodzi o kulture polska i sens jej promocji. A wiec nie uwazam ze nie istnieje cos takiego jak kultura polska , oczywiscie mamy teatry, galerie, swietnych artystow itd. Jest to jednak raczej kultura w Polsce niz kultura polska i jako taka oczywiscie wymaga promowania, jednak proby szukania w niej na sile jakis cech narodowych, jakiegos uogolniania, sa po prostu proba jej instrumentalizacji, ktora jest jak najbardziej szkodliwa.

Jezeli chodzi o technologie tej promocji na arenie miedzynarodowej, posluze sie przykladem. W roku 2004 bralem udzial w wystawie sztuki polskiej organizowanej w Lille, bedacej czescia Roku Polskiego we Francji. Wystawa byla udana, odwiedzilo ja mnostwo ludzi i byl to bardzo fajny wyjazd. Chwile przed otwarciem jednak przed galerie przyjechala ciezarowka pelna sztucznych drzewek, ktore nastepnie wyladowano i ustawiono tak aby zaslanialy niedokonczone elementy budynku. Czerwonym dywanem przykryto znajdujacy sie przy wejsciu wykop. Za godzine przyjechala oficjalna delegacja - mer Lille, urzednicy i politycy, polscy i francuscy, wszystko wygladalo pieknie. Wykozystywanie dobrych kuratorow , dobrych galerii czy artystow
w takim, organizowanym przez politykow, cyrku jest dla mnie po prostu smutne.
Uczestniczac po raz koleiny, w moze mniej drastycznej, ale jednak tego typu sytuacji, wpadlem na pomysl organizacji Roku Polskiego na Madagaskarze.

Oczywiscie organizowane odgornie roki polskie nie wyczerpuja sposobow w jaki promowani sa polscy artysci za granica. Mozna znalezc duzo pozytywnych przykladow na przyklad wsrod dzialanosci
niektorych Instytutow Polskich.

Osobna kwestia jest dzialanosc organizacji typu Instytut Francuski czy Instytut Goethego. Tutaj krytyka nie jest juz tak prosta i oczywista, przede wszystkim dlatego ze instytucje te najczesciej dzialaja efektywnie. I tak na przyklad w Polsce Instytut Geothego jest producentem wielu, naprawde swietnych i na prawde tworzacych realna wartosc projektow. Jest ta dzialanosc podszyta jednak pewna ukryta relacja dominacji. Moze powinnismy sie jej poddac - przenoszac to na grunt ogolny - w zasadzie wolalbym zeby w Polsce rzadzili Niemcy niz obecna ekipa, naprawde. Nalezy jednak miec tej relacji swiadomosc.
Wiecej o tych problemach i ich Madagaskarskich odcieniach niedlugo w relacji ze spotkania w Hanitra , wokalista World Music, ktora prowadzi jedyne na wyspie Centrum Kultury Malagaskiej.



2006-04-22

Tymczasowe Centrum Kultury Polskiej na Madagaskarze

Po kilkudniowych poszukiwaniach miejsca na wystawe trafilem w koncu do Centrum Sztuki i Archeologii, gdzie znajduje sie miedzy innymi jedyna w miescie galeria sztuki wspolczesnej. W preciwienstwie do jedzenia i krajobrazow tu niestety Malgasze wypadaja slabo - wiekszosc produkcji to obrazy nieudolnie nasladujace impresjonizm. Ale najwazniejsze bylo to ze tuz obok galerii , w tym samym budynku, znajdowal sie pusty lokal z wejsciem od ulicy. Udalo mi sie spokac z dyrektorem centrum - mila starsza pani mowiaca troche po angielsku. Pani dyrektor zajmuje sie jednak archeologia i proby wytlumaczenia po co tutaj przyjechalem spelzly na niczym. Ustalilismy jednak ze chce zrobic wystawe sztuki Polskiej, co spotkalo sie z zyczliwym zainteresowaniem i ze interesuje mnie wolny lokal. Lokal byl juz jednak wynajety grupie Koreanczykow, ktorzy chca tam otworzyc sklep z instrumentami muzycznymi. Z dusza na ramieniu zadzwonilem na podany numer i na szczescie okazalo sie ze Koreanczyk mowi po angielsku i moze sie ze mna spotkac na nastepny dzien.
Swoja droga zastanawiajace jest jakiekoleje losu zaniosly tutaj kogos z tego odleglego kraju. Madagaskar , jak zreszta wszystkie wyspy basenu Oceanu Indyjskiego jest tyglem, w ktorym od stuleci mieszaly sie rozne nacje i wplywy kultrurowe. Persowie , arabscy kupcy , Hindusi, pozniej biali kolonizatorzy i przywozeni przez nich czarni niewolincy tworzyli specyficzna mozajke, ktora odbije sie do dzisiaj w kuchni , architekturze, zwyczajach i twarzach ludzi, ktorych mijam na ulicy. Jak jednak dotarli tu Koreanczycy pozostanie dla mnie pytaniem bez odpowiedzi. Przeczytalem w miejscowej kafejce internetowej zasady etykiety biznesowej obowiazujace w Korei. Poszedlem na spotkanie, zdjalem czapke i podalem wizytowke dwoma rekami aby za chwile wynajac lokal na nadchodzacy tydzien. Tymczasowe Centrum Kultury Polskiej w Antananarivo miesci sie na glownej ulicy, na przeciwko Centrum Goethego i rozpoczyna dzialalnosc w poniedzialek.
Otwarcie wystawy zaplanowalem na przyszly piatek.


Budynek jest siedziba Centrum Sztuki i Archeologii Uniwersytetu w Antananarvio, Polskie Centrum jest w witrynie pod banerem, natomiast trzy czarne okna po prawej to miejscowe CSW.



2006-04-22

Wywiad w GW

Link do wywiadu dla GW , ktory ukazal sie w krakowskiej Wyborczej. Link podaje poniewaz jest tam mniej wiecej wyjasnione o co w tym wszystkim chodzi.


Wywiad



2006-04-22

Polonica

Wedrujac po ulicach Antananarivo tafilem na kilka niklych sladow polskiej obecnosci na wyspie. Beniowski jest jak najbardziej zrozumialy - swoja droga to najladniejsza tabliczka z nazwa ulicy w tym miescie. Obok znajduje sie tablica z ktorej wynika ze hrabia byl Wegrem. Niestety.
Stanislas moglby byc przodkiem jednego z polskich przedsiebiorcow, ktorzy mieszkali tu przed wojna. Barwnie opisal ich Arkady Feidler w ksiazce "Jutro na Madagaskar".

Serce rosnie gdy o nich myslec. Spisali sie gracko. Zlozyli dowod ze z w lagodnych pol polskich i z laskawego klimatu mozna przeniesc i gdzie indziej twarda krzepe i junacka ochote. Tu na Madagaskarze obce slonce nie piesci, obca reka nie glaska. Tu latwiej pasc niz stac. A oni staneli mocno. Zawistna lape Grekow strzepneli. Hindusow wzieli za morde, Malgaszow pozyskali, wode na swoj mlyn skierowali, los sklonili do usmiechu; od Grekow i Hindusow wymusili uzanie, od Francuzow przyjazn. I chwala jeszcz gorace slonce, ze rafie plodzi i pracuja bez wytchnienia, dzielne lechickie zuchy.


O tym jednak co robi Polska flaga i szabla(?) na grobie ksiecia Rabobazaky nie mam najmniejszego pojecia.




2006-04-20

Antananarivo

Przyjechalem do Antanarivo w nocy. Po wypaleniu dwoch papierosow pojechalem taksowka do hotelu, ktory ktos na lotnisku mi polecil i od razu poszedlem spac wykonczony 14 godzinna podroza. Rano pierwsza niespodzianka - Tana zupelnie nie przypomina stereotypowego obrazu brudnej i zakurzonej afrykanskiej stolicy. Bardzo zielona i pieknie polozona na wzgorzach kojarzy sie raczej z Karaibami. Druga niespodzianka, tym razem przykra i wlasciwie nie do konca niespodzianka bo gdzies tam sie tego spodziewalem to fakt ze nikt nie mowi po angielsku. Ja prawie w ogole nie mowie po francusku. Na horyzoncie pojawily sie klopoty, ktore zmaterializowaly sie podczas wizyty w Ministerstwie Kultury i Turystyki(sic!). Otoczyl mnie mur niezrozumienia. Pojechalem do Zoo poogladac lemury.
W miedzyczasie okazalo sie takze ze ze wzgledu na niedawna pore deszczowa drogi sa nieprzejezdne i moj plan powtorzenia trasy wyprawy Lepeckiego jest kompletnie nierealny. Utwierdzilo mnie to w przekonaniu ze pokaz nalezy zorganizowac w stolicy.
Nastepne kilka dni spedzilem wloczac sie po miescie w poszukiwaniach jakichs miejsc w ktorych mogla by sie odbyc wystawa i w ten sposob trafilem do Centrum Sztuki i Archeologii.



2006-04-15

Jutro na Madagaskar!

Wystawa Młodej Sztuki Polskiej na Madagaskarze



Jutro wyjeżdżam na Madagaskar. Bez żadnych wcześniejszych przygotowań , kontaktów , przewodnika czy zbierania informacji. Przeczytałem tylko dwie przedwojenne książki bedące relacjami z podróży do tego kraju - "Madagaskar, Ludzie Kultura i Kolonizacja" M.Lepeckiego i "Jutro na Madagaskar" Arkadego Fiedlera. Biorę ze soba prace pięciu zaproszonych artystów i będę próbował zorganizować gdzieś na wyspie wystawę. Pierwsze kroki mam zamiar skierowac do tamtejszego ministerstwa kultury , o ile takie w ogóle istnieje . Może się okazać jednak że wystawa zostanie zorganizowana w wynajętym sklepie , gdzies pod gołym niebem lub w pokoju hotelowym. Mam na to miesiąc. Moja trasa będzie z grubsza pokrywała się z trasą Komisji Studiów , która pod Kierunkiem mjr. M.Lepeckiego popłynęła w 1937 w imieniu rządu na Madagaskar aby zbadać warunki ewentualnej kolonizacji i osadnictwa polskiego.


Wśród licznych planów kolonialnych IIRP, próba uzyskania od Francji kontroli nad Madagaskarem ze względów historycznych odgrywa prawdopodobnie mało istotną role (przejęcie wyspy było kompletną mrzonką , w przeciwieństwie do innych, wcześniejszych prób - n.p Togo lub Kamerun), jednak fakt ten mocno zapisał się w masowej świadomości chociażby przez powiedzenie "Żydzi na Madagaskar". Liga Morska i Kolonialna była drugą co do wielkości organizacją społeczną II RP i liczyła w 1939 ponad milion członków. Próby pozyskania Madagaskaru były żywo obecne w debacie publicznej. "Żądamy kolonij dla Polski", "Kolonie siłą Rzeczpospolitej" - tego typu nagłówki przewijają się dość często przez prasę codzienną tamtych czasów. Popularność zyskała też piosenka "Ajaj, Madagaskar" , chwaląca uroki życia na tej tropikalnej wyspie. Emigracja do Afryki była częścią projektu rozwiązania kwestii Żydowskiej przedstwionego w roku 1936 przez polskie Msz. Pomysł ten, w bardziej radykalnej wersji, został później podchwycony przez nazistowskie Niemcy i przeszedł do historii jako "Plan Madagaskar".




W roku 1936 rozpoczęły się rozmowy dotyczące przejęcia kontroli nad jedną z posiadłości kolonialnych na mocy umowy z rządem Francuskim. Propozycją , za którą przemawiał w pewnym stopniu argument historyczny pod postacią Beniowskiego (szlachcic ten był w XVIII w. przez chwilę samozwańczym cesarzem Madagaskaru) , jednak głównym był fakt braku znaczenia ekonomicznego, stał się Madagaskar. Obecność tego tematu w polskiej debacie i mediach szybko sprowokowała reakcje francuskiej opinii publicznej. Hasła w rodzaju "Madagaskar kolonią polską? Nigdy!" czy "Nie chcemy polskich żydów" ktore pojawiły się w prasie szybko uniemożliwiły jakąkolwiek kontynuacje projektu.




Wystawa na Madagaskarze jest realizowana dzięki pomocy Galerii Atlas Sztuki w Łodzi , gdzie bedzie prezentowana w październiku 2006.