2006-05-01

Jutro nad morze

Jutro wyjezdzam z Tana z czego, prawde mowiac, bardzo sie ciesze - leniwe kilka ostatnich dni troche mnie uspilo. Najpierw 12 godzin autobusem do Foulpointe - malego portu nad Oceanem Indyjskim skad odchodza statki na Ile St Marie. Na wyspie znajdowala sie kiedys jedna z opisywanych przez Hakim Beya niezaleznych osad piratow. Zamierzam zrobic krotka przerwe w podrozy. Pozniej znowu statkiem do Maroantsetr - osady zalozonej przez Beniowskiego i podobno jednego z najladniejszych miejsc na Madagaskarze. Dalej pieszo kilka dni przez gory do Ankanaziny - miejsca typowanego jako cel polskiej akcji osadniczej w latach 30. Nota bene sytuacja w tym regionie nie zmienila sie za bardzo przez ostatnie 70 lat ,dalej sa to rzadko zaludnione bagna odlegle o kilka dni marszu od najblizszych wiekszych miast. Droga jest przejezdna 4 miesiace w roku. Z tamtad samolotem, ktory lata raz na 10 dni z powrotem do Tana.